niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 1

Oczami Kelesy**
Leniwie otworzyłam oczy rozglądając się po sypiali. Czas wstać-pomyślałam.
Z białej, drewnianej szafy wyjęłam skórzane rurki i białą, obszerną bluzkę z wizerunkiem jakiegoś egzotycznego zwierzęcia, nie wyglądało to niewiarygodnie dobrze, ale też nie było najgorsze.
W domu było jak zwykle pusto, więc znając życie mama jeszcze nie wróciła z nocnej zmiany. Pracuje na dwie, żeby opłacić mieszkanie i mieć na jedzenie .Po tym jak ojciec nas zostawił nie jest za kolorowo. Przecież nikt nie powiedział, że życie kiedyś będzie idealne. Kończąc rozmyślania nad sensem egzystencji ruszyłam w stronę nowej szkoły ze słuchawkami w uszach. Budynek wyglądał całkiem przyjaźnie z zewnątrz. Liliowe ściany, okna z brązowymi framugami i ogromne, marmurowe schody prowadzące do drwi. Wewnątrz też nie było najgorzej. Trafiłam akurat na lekcje, więc było całkowicie pusto. Nad jedną z licznych par drzwi zobaczyłam napis "SEKRETARIAT". To był mój cel. Szybkim krokiem znalazłam się w środku i już po chwili ujrzałam blond włosom sekretarkę siedzącą za biurkiem.
-Dzień dobry.-bąknęłam nieśmiało.
-Witaj kochanie w czym ci mogę pomóc?- odezwała się miękkim głosem.
-Czy mogłabym dostać mój plan lekcji i kod do szafki?- zapytałam.
-Och oczywiście ty pewnie jesteś Kelesy?-kiwnęłam głową- Proszę za chwilę będziesz mieć muzykę z wychowawcom więc ostrzegę go.
Panna Adams jak wskazywała czerwona tabliczka, podała mi wszystko czego potrzebuje. Plan szkoły, lekcji i numer oraz kod do szafki. Według tych informacji muszę najpierw udać się do szafki numer 339. Jest ona nie daleko gabinetu muzycznego więc to ogromny plus. Gdy zamknęłam drzwi od sekretariatu akurat zadzwonił dzwonek. Młodzież wychodząca z klas dziwnie na mnie patrzyła. No tak nowy uczeń w środku roku szkolnego. Nieśmiało ruszyła w prawą stronę kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka. Książki, które miał w ręku runęły na podłogę, więc oczywistym odruchem było to, że zaczęłam je zbierać.
-Jestem Kelesy, miło cię poznać i przepraszam za książki.- uśmiechnęłam się słabo.
-Mi także, jestem Gabriel. To ty jesteś nową uczennicą?- podał mi dłoń.
-Tak, to mój pierwszy dzień.- uścisnęłam ją.
-W jakiej jesteś klasie?
-W pierwszej na profilu muzycznym.-odpowiedziałam mu.
-Ja też.- uśmiechnął się do mnie.-Po przerwie mamy zajęcia muzyczne.
-Właśnie szłam w kierunku gabinetu.- rozejrzałam się dookoła i napotkałam kilka spojrzeń.- Czemu się wszyscy na nas gapią?
- Nie mam za dobrej reputacji...Nikt się nigdy do mnie nie odzywa tak samo jak ja, jedynie na zajęciach, ale i tak cicho.- powiedział wzdychając.
-Czemu? Nie liczy się opinia innych, trzeba być wiernym sobie.- poklepałam go po ramieniu.
-Choć już na lekcje ok?-zmienił szybko temat.
-Tak jasne.
Podążyłam za nim czując się lekko skrępowana. Mówiąc szczerze jest on cholernie przystojny i nie rozumiem dla czego ma taką opinię jaką ma. Muszę  dowiedzieć się trochę więcej o nim. Tylko jeszcze muszę znaleźć znajomych. Misja niewykonalna.
W duchu westchnęłam gdy nauczyciel zaprosił mnie na środek klasy. Niezgrabnie wstałam z krzesełka i podążyłam pod tablicę.
-Kochani moi.-zaczął około trzydziestopięcioleci wychowawca, jak podejrzewam.- W naszej skromnej grupie zagościła nowa osoba. Panna Kelesy Smith, która przybyła do nas z Liverpoolu.- wskazał na mnie ręką.- Powiedz nam coś o sobie.
-Jak już wiecie jestem Kelesy- bardzo oryginalnie, nie ma co.- Przeprowadziła się tu z mamą, aby zacząć wszystko od nowa.- po co ja to mówiłam?!- Kocham śpiew i to jest moja jedyna pasja.
- No cóż, życzę ci powodzenia w szkole i co więcej powiedzieć?-zamyślił się.-Kto jest chętny, aby pokazać nowej koleżance szkołę?
-Niech Gabryś jej pokaże widziałam jak ją na korytarzu podrywał!-rzuciła jakaś wytapetowana blondyna z tyłu parskając śmiechem.
Cała klasa zaczęła się nabijać. Niepewnie spojrzałam na chłopaka w ostatniej ławce. Głowę spuścił w duł, aby zasłonić twarz swoimi przydługimi włosami, które i tak mu pasowały. Co ci ludzie mają do niego? Może nie ma postawionej grzywki do góry jak reszta chłopaków i nie nosi kolorowych sweterków, ale i tak nie trzeba go wykluczać z tego powodu!
-Spokój!-krzyknął pan Cook.- Kelesy usiądź tam gdzie jest wolne miejsce i wracamy do tematu lekcji.
Zrobiłam to co mi kazał. Przed ostania ławka w rzędzie obok chłopaka.
-Więc waszą pracą na zaliczenie będą dwie prace do wykonania. Pierwsza w parach, a druga osobno i uwaga każdy robi obydwie! Teraz wyjmijcie zeszyty i podyktuje wam wszystko co trzeba.
I tak oto minęła reszta tej lekcji. Naszym zadaniem będzie po prostu zaśpiewanie jakiejś piosenki. Jedyny minus? Praca w parach mieszanych. Nauczyciel pod koniec lekcji poinformuje chłopców o ich parach, bo ma z nimi zastępstwo na wychowaniu fizycznym. Jestem ciekawa kogo dostanę.
Westchnęłam i podążyłam w kierunku biblioteki. Wypożyczę jakąś książkę, bo co lepszego będę miała do roboty? Biblioteka jest na samym końcu korytarza. Czy wszyscy muszą się na mnie tak bezczelnie gapić?!
Wiem jestem nowa i ogóle ale czy jestem brudna czy coś? Może usiadłam na rozlanej kawie? Nie poczułabym czyli jednak to, to że nowa jestem. Kiedy dotarłam do drzwi czytelni zauważyłam siedzącego w kącie chłopaka. Wyglądał na przygnębionego. Nie usłyszał mnie raczej, ale jest to wina jego słuchawek w uszach. Czekaj?! To Gabriel? Tak poznaję tą jego skórzaną kurtkę! Ukucnęłam przy nim, lecz on mnie albo zignorował, albo nie zauważył.  Mam nadzieję,że to drugie.
Niepewnie wyciągnęłam słuchawkę z jego ucha, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co ty tu robisz?-zapytał.
-Szłam do biblioteki i cię zobaczyłam. Chciałam przeprosić za to w klasie.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nie masz za co tak było, jesty i będzie.- westchnął zrezygnowany.
-A wiesz, że tak nie musi być?-spytałam.-Pokaż, że jesteś silniejszy, że nie rusza cię to co oni mówią. Ja tak robię i spójrz żyję.-uśmiechnęłam się.
-Masz rację. -delikatnie się uśmiechnął- Dlaczego to robisz?
-Co robię? Jestem miła, czy ci pomagam?-zaśmiałam się.- Polubiłam cię, a ja pomagam moim przyjaciołom.
-Jesteś inna niż wszyscy,dzięki.-powiedział czochrając moje włosy.
-Ej ja je układałam!-krzyknęłam rozbawiona.
W pewnym momencie odsłonił moją grzywkę. Tylko nie to, tylko nie ta blizna. Zaczęłam ją szybko zasłaniać z nadzieją,że nie zauważył. 
-Coś się stało?-spytał zaniepokojony
Było po nim widać zmartwienie i poczucie winy. Ale dla czego poczucie winy? To nie przez niego.
-Stare dzieje.- głośno wypuściłam powietrze-Teraz to nieistotne.
Skłamałam. To cały czas odgrywa się na moim życiu. Przez to jedno wydarzenie nigdy nie będę piękna, nigdy nie znajdę nikogo. Bo kto pokocha osobę, która ma fobię dotykania? Ogółem dziwie się, że moje ciało nie odpycha tego błękitnookiego chłopca. Jest w nim dobro, które wyczuwam ewidentnie więc może dlatego?
-Zgadnij z kim jesteś w parze.-powiedział zmieniając temat i odgarną kosmyk moich włosów za ucho.
-Nie mów proszę tylko, że z jakimś  kapitanem drużyny zapaśniczej, bo się powieszę.
-Czy ja ci wyglądam na zapaśnika? -uroczo zachichotał.
- Jestem z tobą?-pisnęłam uradowana. Mogło być lepiej? Chyba nie.- jakbyś trochę przypakował to kto wie?
Zanim usłyszałam odpowiedź zadzwonił dzwonek. Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę. Reszta czasu minęła mi nudno. Mieliśmy lekcje w osobnych skrzydłach więc nie było szans się spotkać. Historia, angielski, biologia, geografia i prawie koniec. Jeszcze tylko w-f. Jakie szczęście, że jestem zwolniona. Psycholog do, którego chodziłam po feralnym zdarzeniu stwierdził, że dla mojego komfortu lepiej, abym nie ćwiczyła. Nie miałam nic przeciwko. Na samą myśl, że ktoś mógłby zobaczyć mnie w tak odkrytym stroju zalewa mnie zimny pot.
-Ooo! Księżniczka Kelesy nie ćwiczy? Co się stało?- zapytała ironicznie Emma.
Kim ona jest? Jakby to ująć... szkolna diwa. Tak wytapetowana, że jej makijaż można szpachelką ściągać, a oj jej zachowaniu nie wspomnę.
-Nie twój interes, że nie ćwiczę i powinno to być twoim najmniejszym zmartwieniem.-syknęłam.
-Uu wkurzyła się.-powiedziała do swojej świty.- Może trzeba zawołać jej księcia? Tą nic nie wartą ciotę?- tym razem mówiła bardziej do mnie niż do nich.
Przegięła. Podeszłam do niej tak blisko niej, że dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.
-Nie mieszaj w to Gabriela. To że ktoś jest lepszy od ciebie to nie znaczy, że musisz go od razu szykanować.- mówiłam zaciskając zęby.
Ta po prostu roześmiała mi się w twarz. Miałam ochotę pociągnąć ją za te blond, doczepiane kudły. Jednak nie będę ponadto.
Odsunęłam się od niej, podniosłam moją torbę z ziemi i po porostu wyszłam z sali. Jako, że to ostatnia lekcja mogłam ją odpuścić. Tak powiedział mi któryś z nauczycieli. Wybiegłam ze szkoły głośno trzaskając drzwiami. Suka, szmata, dziwka... w mojej głowie szła wiązka przekleństw. Nawet nie wiem w którym momencie znalazłam się w parku. Zauważyłam wolną ławkę przy drzewie więc od razu ją zajęłam. Jak ludzie mogą być tacy wredni? Rozmyślając nad tym nawet nie zauważyłam ile już minęło. Powoli się ściemniało.
-Przepraszam czy koło pani jest wolne miejsce?- podniosłam wzrok, a moje usta od razu ułożyły się w szeroki uśmiech.
-Dla pana zawsze.-odpowiedziałam Gabrysiowi.
___________________________________________________________________________________

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba :) Tylko zauważyłam sporo błędów ortograficznych. Są zbyt krótkie zdania, a i nie używajcie skrótów typu: ok, np. :D
    Tak dalej!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa no się dzieje !! Podooba mi się! To jest super boskie , zajebiste !! ;) weny ^,^ ~L

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy bd nowy ? Nie moge sie doczekac.. *,*

    OdpowiedzUsuń